FANDOM


Uwaga Ten artykuł jest prywatny!
Oznacza to, że jego autor nie zgodził się na edytowanie go przez innych użytkowników. Dozwolone są jedynie poprawy błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. W razie wątpliwości skontaktuj się z administratorem lub autorem artukułu Neramide Stern.
   Previous Poprzedni odcinek
Cena sławy
Położenie odcinka Następny odcinek
   Next

Nie odtrącaj mnie to dziewiąty odcinek pierwszego sezonu serii "Kwiaty zła". Został napisany przez użytkowniczkę Neramide Stern.

Fabuła

Od pory wieczornej dzieliło ich jeszcze parę godzin. Max zaprowadził Kevina do pokoju, który składał się póki co ze starego łóżka, komody oraz szafy. Jako, że rzeczy Kevina spłonęły razem z domem, starzec musiał załatwić mu nowe ubrania. Niektóre z nich okazały się używane, ale chłopak nie wiedział do kogo mogły wcześniej należeć. Wypakował je z torby, którą Max położył na łóżku zanim wyszedł i umieścił je w szafie. Poszło mu to dosyć szybko zważywszy, iż na razie niewiele tego dostał. W pokoju panował porządek, ale przez tę wszechobecną pustkę czuł się tam trochę dziwnie. Brakowało dywanu oraz zasłon, a białe ściany działały odpychająco. Od razu zatęsknił za swoimi czterema kątami, w których spędził większość życia. Z drugiej jednak strony nie musiał już przejmować się Harvey'em i zamykać drzwi w obawie, iż ten przyjdzie do niego w środku nocy. Tak czy siak raczej wątpił, że uda mu się zasnąć, ponieważ czuł się zbyt nieswojo. Opadł na łóżko nie bardzo wiedząc co mógłby zrobić z wolnym czasem. Skonfiskowano mu komórkę, więc nie mógł pogadać z ze znajomymi.
Brak jakiegokolwiek zajęcia dawał się chłopakowi we znaki. Poszedł do Clementine, która przebywała w swoim pokoju, mieszczącym się tuż obok, na końcu korytarza, po lewej. Drzwi były otwarte, więc wszedł do środka, starając się nie robić hałasu. Dziewczyna leżała na łóżku, pogrążona w głębokim śnie. Lekcje, które rozwiązywała na szybko, musiały znużyć ją dosyć mocno. Książki i zeszyty walały się po łóżku, a niektóre z nich zostały przez dziewczynę strącone.
Rozejrzał się po pomieszczeniu, zdecydowanie lepiej wyposażonym i niewiele większym od jego nowego pokoju. Nie dało się nie dostrzec powtarzającego się motywu na każdym możliwym przedmiocie, znajdującym się w pokoju. Kwiaty, kwiaty, wszędzie kwiaty. Możliwie najprostszy wzór w różnych odcieniach różu. Na każdej ścianie, na zasłonach, pościeli, dywanie, zeszytach, piórniku, przyborach do pisania. Dosłownie wszędzie, gdzie tylko sobie można wyobrazić. Wtedy zaczął się zastanawiać dlaczego  dziennik, który niby przypadkiem zgubiła miał brązowy kolor, ale przemyślawszy całą sprawę doszedł do wniosku, iż to nie ma głębszego znaczenia. Po prostu posłużył do małego żartu. Nic więcej.
W pewnym momencie wzrok Kevina utkwił na albumie umiejscowionym nad biurkiem, wraz z innymi książkami na półce. Ewentualna zawartość kusiła go, by zajrzał do środka, ale zanim osiągnął cel, dziewczyna zdążyła się przebudzić.
- Nie dotykaj tego! - wrzasnęła na niego, omal nie doprowadzając chłopaka do zawału.
Instynktownie wypuścił album, który niefortunnie spadł na podłogę. Otworzył się w locie, przez co leżał na podłodze okładką do góry. Chciał go podnieść, lecz niespodziewanie został popchnięty przez dziewczynę tak mocno, iż znalazł się momentalnie na ziemi.
-Zwariowałaś? To nie było konieczne. - Podniósł się z podłogi niezadowolony z upadku.
Odpowiedziało mu głośne westchnienie. Dziewczyna zaczęła sprzątać porozrzucane rzeczy bez słowa, nie zwracając na niego uwagi. Kevin przyglądał się temu, nie mogąc wydobyć z siebie słów, które sprzyjałyby dłuższej rozmowie. Nastolatek chciałby podzielić się z kimś swoimi zmartwieniami i lękami, ale czy Clementine zechce go wysłuchać? Gdyby nie poczucie osamotnienia, to na pewno by mu na tej znajomości nie zależało albo to brak zajęcia tak na niego działał. Zwykle w wolnej chwili zajmował się autem, a teraz jego wypasiona bryka stała tam, gdzie ją porzucił. Miał po cichu nadzieję, że jeszcze nikt jej nie ukradł. Na samą myśl o tym zaczął panikować.
Dziewczyna zorientowała się, że Kevin jeszcze nie wyszedł z pokoju.
- Chcesz czegoś ode mnie? - zapytała zirytowana jego obecnością.
- Tak właściwie to... nie. Wątpię czy możesz mi pomóc. - przyznał niepewnie.
- To bądź tak miły i spieprzaj stąd - warknęła, po czym wróciła do porządków.
- Ale z drugiej strony... - kontynuował.
- Co znowu?
- Chciałbym pojechać po samochód. Może jeszcze jest tam, gdzie go zostawiłem.
- No i?
- Masz auto?
- Mam na spółkę z siostrą, ale ci nie pożyczę.
- To podwieź mnie chociaż.
- Nie ma takiej opcji.
- No weź... Co mam zrobić, żebyś mnie podwiozła?
- Poproś kogoś innego.
Kevin nie chciał prosić o pomoc Lisy. Głównie dlatego, że tego dnia była wyjątkowo nie w sosie i nie zapowiadało się na to, by w najbliższej przyszłości miało się to zmienić. Maxowi za to musiałby się tłumaczyć, a na to nie miał ochoty. Zależało mu na czasie, ponieważ każdy dzień zwłoki zmniejszał szanse na jego odnalezienie. Z tego co pamiętał, uciekał w popłochu przed zamaskowaną postacią, zostawiając przy okazji drzwi otwarte na oścież na jakimś pustkowiu, w pobliżu lasu. Dlatego tak mocno się niepokoił.
- Dlaczego tak bardzo zależy ci na tym aucie? - spytała z ciekawości. Musiała zauważyć zmartwienie na jego twarzy.
- Poświęciłem mu sporo czasu i energii. Wiąże się z nim wiele wspomnień... To ostatnie co mi pozostało. - wyznał po chwili milczenia.
- Przypomina ci o dawnych czasach. Lepiej zapomnij o tym co było. Inaczej nigdy nie będziesz szczęśliwy.
- Nie chcę zapomnieć. - odpowiedział lekko łamiącym się głosem. Usilnie powstrzymywał łzy.
- Zawsze się rozklejasz bez powodu? Weź się w garść. - dogryzła mu, zmieszana jego nagłym przypływem słabości. Nie chciała go pocieszać ani oglądać. Najlepiej, gdyby trzymał się od niej z daleka tak jak wszyscy. Wtedy nie musiałaby mówić mu tych wszystkich okropnych rzeczy.
Rozpłakał się. Starała się zachować zimną krew. Nie chciała okazać współczucia. Kevin ruszył ku niej i przytulił ją ku jej przerażeniu. Trzymał dziewczynę w żelaznym uścisku. Ręce nastolatki znalazły się na torsie chłopaka i próbowała go nimi odepchnąć, ale siły zaczęły ją opuszczać. Nie mogła wykonać ruchu. Stała się nagle taka słaba i bezsilna.
Czuł ciepły oddech na szyi. Nie odwzajemniła uścisku. Spodziewał się tego, choć w duchu liczył na coś innego.
"Nie odtrącaj mnie." - przeszło mu przez myśl.
"Jeszcze nie."
Nie miał odwagi by powiedzieć tego głośno. Milczeli, a czas jakby stanął w miejscu. Dyszał w jej włosy, miał zamknięte oczy. Uspokoiła się trochę. Wyczuł to. Nie odsunęła się jeszcze. Może czekała aż sam to zrobi, ale nie chciał. Było mu tak dobrze. Nie sądził, że to jeszcze w ogóle możliwe.

Postacie

  • Kevin Levin
  • Clementine

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki