FANDOM


Uwaga.png Ten artykuł jest prywatny!
Oznacza to, że jego autor nie zgodził się na edytowanie go przez innych użytkowników. Dozwolone są jedynie poprawy błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. W razie wątpliwości skontaktuj się z administratorem lub autorem artukułu Neramide Stern.
   Poprzedni odcinek Poprzedni odcinek
Deszcz
Położenie odcinka Następny odcinek
Rozpacz
   Następny odcinek

Koszmar to drugi odcinek pierwszego sezonu serii "Kwiaty zła". Został napisany przez użytkowniczkę Neramide Stern.

Fabuła

Kevin nagle przebudził się w domu. Siedział na kanapie w salonie, jak gdyby to co się wcześniej wydarzyło nie miało miejsca. Po namyśle doszedł do wniosku, że musiał po prostu usnąć. Nie pierwszy raz mu się to zdarzyło, więc było to dla niego najbardziej prawdopodobne. W tle słyszał jedynie głosy dobiegające z telewizora. Nie tracąc czasu na szukanie pilota, wyłączył urządzenie ręcznie. W domu zapanowała przejmująca cisza. Za oknem zachodziło słońce, rzucając do pomieszczenia ostatnie promienie. Chłopakowi wydało się dziwne, że nikogo nie słyszy, ale po namyśle stwierdził, iż niepotrzebnie się niepokoi. Postanowił poszukać swojej mamy. Udał się w tym celu do kuchni. Spodziewał się ją tam zastać, lecz gdy wszedł do środka, nikogo tam nie było. Rozejrzał się dokładnie po pomieszczeniu. Panował tam porządek, wszystko było na swoim miejscu, a obiad stygnął na kuchennym blacie. Przybliżył się, by mu się przyjrzeć. Pieczony kurczak był gorący, jakby dopiero co został wyjęty z piekarnika. Uznał to za dobry znak. Oznaczało to, że matka była gdzieś w pobliżu. Nabrał ochoty, by zabrać się za jedzenie, lecz szybko zrezygnował.
- Mama nie byłaby zachwycona, gdybym zjadł obiad bez nich. Zawsze karze mi uczestniczyć w tej szopce, choć nie mam na to najmniejszej ochoty.
Zastanawiał się, gdzie podążyć w następnej kolejności i w ostateczności wybrał podwórko, znajdujące się na tyłach domu. Na zewnątrz chłód i mrok dawał o sobie znać, mimo to na razie nie na tyle, by włączenie latarki stało się koniecznością. Dostrzegł łopatę, opartą o taczkę, umiejscowioną przy posadzonych kwiatach w głębi ogródka. Jednak praca przy roślinach została przerwana w połowie, a narzędzia leżały porzucone na trawie. Jak gdyby osoba, która się tym zajmowała miała jeszcze do tego wrócić.
- To, że mama robi wiele rzeczy na raz nie jest niczym zaskakującym, ale zawsze po sobie sprząta. Niby to taki drobiazg, niedopatrzenie, ale jest tu zbyt dużo zbiegów okoliczności.
Zebrał narzędzia i odłożył na miejsce wraz z taczką oraz łopatą. Wrócił do domu, po czym zamknął drzwi frontowe na klucz na wszelki wypadek. Wokół panował półmrok, dlatego dość szybko podążył w stronę włącznika światła. Miał wrażenie, że ktoś spogląda na niego w ciemnościach, ale to tylko umysł płatał mu figle.
- Chyba zaczynam popadać w obłęd.
Wrócił myślami do tej niewinnej buźki, która przyprawiała go o dreszcze. Czasami żałował, że nie zabiła go jak pozostałych. Wtedy nie miałby aż tylu zmartwień.
Zaczął wchodzić na piętro z drżącym sercem, spowolniony napływającym strachem. Nie oglądał się za siebie. Szedł na przód jak na skazanie. Podszedł do drzwi pokoju swojej matki, który znajdował się blisko schodów. Rzadko tam wchodził i zazwyczaj omijał to miejsce z daleka. W powietrzu dało się wyczuć zapach zgnilizny, zupełnie jakby tam coś zdechło. Czując, że nie ma już odwrotu, chwycił za klamkę i wbiegł do środka.
Zamiast schludnej przestrzeni zastał bajzel, jakby przez pokój przeszła trąba powietrzna. Drzwiczki szafek były otwarte, a szuflady wysunięte. Rzeczy wcześniej w nich zawarte leżały teraz porozrzucane po podłodze. Czerwone plamy różnej wielkości, znajdujące się na tapecie wydawały się być częścią wzoru, lecz gdy przyjrzał im się bliżej, z przerażeniem odkrył, że to zaschnięta krew. Niewielka kałuża na podłodze została zasłonięta kilkoma sztukami odzieży. Odkrył ją, gdy zaczął szukać więcej śladów. Był tak zszokowany tym odkryciem, że nie był w stanie uronić łzy. Toczył zaciętą walkę z samym sobą, czy brnąć w to dalej czy po prostu wyjść nie oglądając się za siebie. Mimo wyraźnej chęci ucieczki wybrał pierwszą opcję. Zdecydował się kontynuować poszukiwania nie dlatego, by nie wyjść na mięczaka, tylko dlatego, iż uważał, że jest winien swojej rodzicielce chociaż tyle. Nawet jeśli miał nie wyjść z tego żywy.
Mimo, że oczy nie mogły kłamać, to nadal nie potrafił uwierzyć w to co widzi. Wybiegł z pomieszczenia najszybciej jak to było możliwe, ponieważ otaczający chaos go przytłaczał. Nagle znajome cztery ściany przestały być takie bezpieczne.
Przemierzył pusty korytarz z niesłabnącą rezygnacją. Czuł suchość w ustach, nieznośne kołatanie serca i zbierające się w oczach łzy. Przyśpieszył kroku, gdy usłyszał dziewczęcy głosik dobiegający z łazienki, znajdującej się na końcu korytarza. W otwartych drzwiach łazienki ujrzał znajomą postać. Nastolatka przyglądała się swojemu odbiciu w lustrze. Złość zaczęła górować nad strachem, gdy dostrzegł na jej wstrętnej szyi naszyjnik należący do matki i jedyne o czym myślał to, aby zatłuc dziewczynę. W głowie już tworzył się obraz jak chwyta ją za ciemne kudły i aranżuje jej głowie niejednokrotnie bliskie spotkanie z umywalką. Każdy krok wydawał się dobry jeśli miał przynieść bolesną i skuteczną śmierć. Zanim zdążył wcielić swój plan w życie, Mary odwróciła się w jego stronę.
- "No i cały element zaskoczenia poszedł się j***ć" - przeszło mu przez myśl.
Patrzyła w jego stronę, lecz nie wydała z siebie najmniejszego dźwięku. Nie trwało dłużej niż kilka sekund. Jak gdyby nic ruszyła do przodu, znudzona jego obecnością. Chłopak instynktownie przepuścił ją w drzwiach przeczuwając, że nastolatka się nie zatrzyma. Zirytowany brakiem zainteresowania z jej strony, zaczął ją nawoływać, bezskutecznie próbując zwrócić jej uwagę.
- Gdzie jest moja mama? Co jej zrobiłaś? - próbował zabrzmieć groźnie, lecz nie potrafił ukryć rozpaczy. Nie doczekał się odpowiedzi. - Odpowiedz wreszcie! Czemu nic nie mówisz do cholery?! - wrzeszczał resztkami sił. Nie przejął się, gdy łzy spływały mu po policzkach. Nie starł ich nawet. Podbiegł do niej zanim podeszła do schodów.
Kevin wymierzył cios ręką, lecz ta zamiast odbić się od ciała i je powalić, to przeniknęła przez nie, zupełnie jakby była czymś niematerialnym. Niejednokrotnie powtórzył tę czynność, ale ku jego przerażeniu efekt był ten sam. Z początku nie mógł uwierzyć w to, co się stało, ale dość szybko pojął co jest przyczyną. Przypomniał sobie jak uciekał przed zamaskowaną postacią i jak został przez nią pokonany.
- "Czy ja umarłem?"
Powoli oswajał się z tą myślą. Ciężko mu było myśleć o sobie w ten sposób. Nie czuł się martwy, cokolwiek to miało oznaczać, ale przenikanie przez ludzi nie było normalne. Próbował wziąć zdjęcie do ręki i wydawało się, że może to zrobić, ale przedmiot w mgnieniu oka wracał na swoje miejsce, co go frustrowało. Nic już nie miał, jedyne co mógł, to pójść dokądkolwiek.
Zszedł po schodach na parter, a następnie wyszedł z domu przez uchylone drzwi. Na zewnątrz było dziwnie jasno, tylko niebo miało granatowy odcień. Na zewnątrz Kevin nie zobaczył nikogo, prócz Mary. Stała przed domem i przyglądała mu się, nie ukrywając tym razem gniewu.
Podskoczył, gdy usłyszał za sobą głośny huk. Dom w jednej chwili rozleciał się jak domek z kart i zapłonął żywym ogniem. Patrzył z żalem na tę destrukcje, bezradny i osamotniony.
- Dom został zniszczony wedle życzenia.
Wyrosła przed nim jakby spod ziemi. Przestraszyła go trochę swoim nagłym przybyciem. Niższa od niego o głowę z pewnością była od niego młodsza o rok. Nigdy wcześniej jej nie spotkał. To wiedział na pewno. Włosy dziewczyny w kolorze jasnego blondu były zaplecione w kok. Patrzyła na swoje dzieło z uśmiechem na twarzy. Podążyła za Mary, której twarz ponownie przybrała obojętny wyraz. Kevin został sam.

Postacie

  • Kevin Levin

Wrogowie

  • Mary

Neutralni

  • Tajemnicza kobieta

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki